czwartek, 17 listopada 2011

Przedświąteczna gorączka

Gdy tylko zaczyna się listopad, już wiem, że zaczyna się czas wczesnego chodzenia spać i wczesnego wstawania. Dni co raz krótsze, a jest tyle do zrobienia, do przygotowania na święta. Nie tylko w domu ale i w pracy. Listopad i grudzień, są to dla nas (dla wszystkich sprzedawców) najważniejsze miesiące w roku. Przygotowanie gablot i wystawy z wyrobami, świąteczny wystrój pracowni, uzupełnienie magazynu itp.
A najważniejsze są zamówienia indywidualne według projektów klienta. Każdy chcę uszczęśliwić bliską osobę czymś wyjątkowym i niepowtarzalnym. To właśnie w listopadzie przyjmujemy takich zamówień najwięcej, zdarzają się też późne grudniowe zamówienia, takie na ostatnią chwilę :). Jestem ciekawa co wyjątkowego w tym roku będziemy wykonywać. W tym okresie wielu mężczyzn postanawia zrobić kolejny krok i się oświadczyć, więc pierścionki zaręczynowe to podstawa. Ale dosyć o pracy, choć przyznaje, że w tym momencie pochłania mnie ona prawie całkowicie. Jeżeli chodzi o przygotowania świąteczne w domu to bardzo je lubię. Żałuję jedynie, że nie mogę się tym wszystkich bardziej nacieszyć, ponieważ wszystko robię w biegu. Wyda wam się to śmieszne, ale zakupem prezentów zajmuje się już na początku listopada :). Nie tylko ze względu na późniejszy brak czasu. Kupuję przede wszystkim przez Internet. Jest wiele sklepów z wystawionym ciekawym towarem, ale gdy już się zdecyduję okazuje się, że wcale go nie ma lub będzie dopiero sprowadzany, co wiąże się z długim oczekiwaniem. Samo buszowanie po sklepach, znalezienie szukanej rzeczy, również zajmuje sporo czasu. Ostatni powód tak wczesnych zakupów to rzecz oczywista, im dłużej się zwleka tym wybór jest mniejszy. Wiem, wiem prezenty nie są najważniejsze, ale ja uwielbiam je robić, wymyślać :). Lubię jak trafię i obdarowana osoba szczerze się cieszy. U nas w domu niekiedy ułatwiamy sobie sprawę pisząc listy do M. :)). Dla mnie świąteczne przygotowania to ubieranie choinki, pieczenie ciastek, krojenie bakalii do makówki no i oczywiście jej samo przygotowanie. Wielkie garnki, mama, babcia, ja i Kasia, i każda miesza dosypuję składniki, a w powietrzu, a raczej w całym domu unosi się słodki zapach z nutką rumu :) i od razu robi się weselej ;). To tak pokrótce o mojej przedświątecznej gorączce. A wy przygotowujecie się jakoś specjalnie do świąt? Czy ważna jest dla was ta cała otoczka świątecznego klimatu? Bo ja to uwielbiam zwłaszcza kolędy w radiu i lampki świąteczne na mieście :)           

3 komentarze:

  1. Wczoraj znowu nie mogłam dodać komentarza... :-(
    Nie no ja jeszcze magii świąt nie czuję, póki co czuję magię jesieni i jest prawie że tak samo silna :-) Święta czuję dopiero 1-2 tygodnie przed Wigilią… wtedy też zazwyczaj robię prezenty choć myślę o nich już na początku grudnia, a w głowie pomysły chowają się przez cały rok. Szczerze to wkurza mnie to, że te święta zaczęły się na mieście i w sklepach pokazywać tak wcześnie, w pewien sposób burzy to prawdziwą świąteczną atmosferę w same święta. Kiedyś było to wielkie oczekiwanie, dreszczyk i podniecenie, a teraz widząc lampki już w listopadzie człowiek przyzwyczaja się i oswaja z myślą o świętach i w same święta nie ma już takiej pierwszej euforii. Mimo to oczywiście wciąż budujemy prawdziwy domowy świąteczny nastrój. Kilka dni przed świętami jest wielkie ubieranie choinki przy świątecznych kolędach (a mam wspaniałą płytkę z kolędami, zestawienie kolęd Elvisa Presleya, Nat King Cole czy Bing Crosby’iego i innych wspaniałych artystów), jest zapach pomarańczy i mandarynek, jest oczekiwanie na otworzenie pistacji i podjadanie po kilka jeszcze przed Wigilią, jest gotowanie oczywiście, lepienie pierogów, pieczenie ciasteczek lub ciast. Święta dla wielu z nas to zapewne zapachy – u mnie to zapach pieczonego ciasta pomieszany z zapachem pomarańczy… Ale to jeszcze ponad miesiąc :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. heh jesień fakt w tym roku mam wrażenie, że długo na nią czekaliśmy. No rozumiem, zbyt wczesny świąteczny klimat to duża przesada np. w Lidlu już dwa miesiące temu na półkach pojawiły się świąteczne przysmaki i jakoś tak to dziwnie wyglądało. Ale tak od listopada te lampki i ozdoby nie przeszkadzają mi, wręcz przeciwnie poprawiają mi humor, bo od razu się rozmarzam długie spanie,same pyszności do jedzenia a później postanowienia noworoczne, żeby zrzucić parę kilo ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziewczyny świetnie szczerze piszecie :-)
    W dzisiejszych czasach święta są skomercjalizowane na maxa! Przecież Boże Narodzenie to dzień świętowania narodzin Chrystusa. Oprócz religijnego aspektu ważna jest rola tradycji, a tego widać coraz mniej..
    Skomercjalizowane świąt postępuje do tego stopnia, że obchodzone jest także w krajach o innym niż chrześcijaństwo wyznaniu, wiedzieliście o tym? Tak na przykład w Japonii, w której dominującą religią jest buddyzm, czy w Indiach, gdzie prawie 80 % mieszkańców wyznaje hinduizm, Boże Narodzenie stało się również bardzo popularne.

    Chciałbym przytoczyć Wam fragment ciekawego artykułu, podpisuje się pod tą wypowiedzią obiema rękami.

    (...)..Otóż nie sądzicie, że ludzie żyjący w XXI wieku zatracili odpowiedni sposób myślenia, jeżeli taki istnieje; na temat ważnych Świąt Bożego Narodzenia? Niektórzy czekają na ten wyjątkowy dzień tylko po to, by rozpakować paczki prezentów i najeść się do syta, a potem napyskować rodzicom, znajomym i powysyłać sms'y do ludzi na których niby nam zależy.. życząc wszelkiej pomyślności! Mamy udawać wtedy miłych, grzecznych i potulnych podczas Świąt.Myślę, że nie o to w tym wszystkim chodzi. Nie wspomną już o magii tych dni, o której zresztą Asia tak pięknie prawdziwie opisuje w swoim blogu. Wypadałoby byśmy przestali myśleć o tym czasie, jak o święcie 'odgrywania ról słodkiej rodziny' lub o wolnych dniach i nic więcej. Czy nie sądzicie, że może właśnie w ten dzień bliscy pokazują swoją prawdziwą twarz? Może ta złość, emocje i grymas na twarzy towarzyszący im na co dzień jest tylko pozorem? Może naprawdę chcą Wam okazać miłość, radość i uprzejmość? Może warto położyć się na łóżko, spojrzeć w sufit i zadać pytanie 'Boże, ileż moi rodzice musieli pracować na te 100zł?'. Uwierzcie, że z pozoru 'głupia' książka może się wydawać dla ofiarującego czymś pięknym, wymarzonym i cennym. Nie trzeba pod choinką znaleźć laptopa, lustrzanki, iPhone4, tablet'a, żeby poczuć szczęście.Nauczmy się czerpać radość z małych rzeczy, zmieńcie nastawienie na ten jeden dzień. Dajcie innym satysfakcję. Nie bądźmy egoistami. Ja też czasami mam dość przesłodzonego okresu Świąt, ale coś w tym jest, że ludzie wyzbywają się agresji i gniewu, by tylko przyjemnie spędzić czas z rodziną przy świątecznym stole. Jeżeli Wy nie czujecie w tym ''magii'' to może spójrzcie na uśmiech dzieci bawiących się w śniegu, na ten biały puch, posłuchajcie przyjemnych utworów świątecznych, popatrzcie na przebranych kolędników - pośmiejcie się z Kevinem. Teraz ludzie wpychają wręcz w nas kupno jakikolwiek dóbr materialnych. Jeden wielki kicz na wodę, ale liczę na Was, nie musicie podpisywać się pod regułami, możecie mieć swoje zdanie i zachować tradycję.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarz ;)
Osoby Anonimowe prosimy o podpisanie się imieniem ;)