poniedziałek, 18 lipca 2011

Ulubione dzwięki z głośnika

Dziś dla odmiany nie obudził mnie zły sen, ani koty ani nawet mama, która wpada do pokoju jak burza i mimo, że mam jeszcze na maksa 'poklejone' oczy pyta mnie jak wygląda. Obudził mnie hałas za oknem a dokładanie ekipa pomarańczowych kamizelek z kosiarkami. No nie wiem co ich wzięło, że koszą te trawniki nie było jeszcze tak źle, maczeta nie była potrzebna. Ale wydaje mi się, że to wszystko z tej okazji, że maja wreszcie puścić te 'nowe' tramwaje na naszej linii. No zobaczymy czy się doczekamy. Tak więc kolejny poniedziałek, a jak wam minął weekend, bo ja już dawno tak nie leniuchowałam, nawet gotować mi się nie chciało, tylko pognić pod kołdrą. No ale trzeba zebrać siły na kolejny tydzień, a zapowiada się bardzo pracowicie, karteczka rzeczy do zrobienia jest tym razem bardzo długa. No dobrze pora na jakieś dźwięki :)
A co tam, tak od poniedziałku rozruszajmy bioderka :) Ra -ta-ta !     

2 komentarze:

  1. Hmmm, rabiosa like it like it ;-)
    Nienawidzę panów w zielonych kamizelkach, szczególnie w sobotę lub niedzielę rano.
    Ja całą sobotę czytałam książkę, nikt nie chciał ze mną wyjść na rower ;-(
    A w niedzielę jakiś spacer, pisanie, słuchanie, oglądanie i znowu nikt nie chciał wyjść ze mną na rower ;-(
    Czasem trzeba sobie poleniuchować, a co, w końcu od tego jest weekend, mnie się zdarza całą niedziele przechodzić w piżamie :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja poszłabym z tobą na rower ale nie mam :-/
    nio ja tak w niedziele to maksymalnie do 15 szwędam się po domu w piżamce, później jakoś ogarniają mnie wyrzuty sumienia i się zazwyczaj ogarniam troszku :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarz ;)
Osoby Anonimowe prosimy o podpisanie się imieniem ;)